Kojarzycie filtr ze Snapchata, przez który nasza twarz nabiera zmarszczek? Każdy wtedy otwiera oczy ze zdziwienia i nie może uwierzyć w to co widzi na ekranie telefonu. Śmiejemy się z tego, boimy się, a czasem nie wierzymy, że kiedyś i nam przytrafi się . . . starość. Kiedy zobaczyłam siebie, starą Weronikę oczywiście pierwsza myśl dotyczyła tego, że cóż, atrakcyjnością grzeszyć nie będę. Potem doszły inne myśli - przecież wtedy może nie być już ludzi, którzy teraz są dla mnie całym światem, czy będe się bać? Czy będę samotna? Czy będzie bolało mnie wszystko? Uświadomiłam sobie z czym mogą się borykać moi dziadkowie. Świat ich młodości już nie istnieje, wszystko jest nowe, ludzie żyją inaczej. Poczułam wielki smutek i potrzebę wsparcia. Pomyślałam, że ja kiedyś tego właśnie wsparcia mogę potrzebować. Teraz dziwne jest, że ktoś może nie ogarniać internetu, że ktoś nie ma smartphone'a, że nie ma facebooka, ale kiedyś to my możemy być dziwni i nie nadążać. Z tego całego komentarza jeden wniosek - dajmy wsparcie dokładnie takie, jakiego kiedyś będziemy oczekiwać.
*poniżej zdjęcie, z którymi musiałam się skonfrontować.






